Znacznie bardziej pamiętam rozmowy niż widoki

Moi rodzice opuścili swój kraj kiedy miałam 12 lat. A ja razem z nimi, tak zabrana pod pachą, razem z walizką i kineskopowym telewizorem, który jechał w przejściu w pociągu relacji Sankt Petersburg – Warszawa. Rozpoczęła się wówczas dla mnie przygoda, o której mogłabym dużo mówić. Ta przygoda była i nadal jest dla mnie emocjonalnym ładunkiem, często wybuchową mieszanką emocji. Dziś Polskę się nie opuszcza, dziś się do niej również wraca. Niektórzy wracają do kraju, tęskniąc za nim i wybierając to, co tu zastaną. Przemek Chojecki, matematyk i pisarz, właśnie wydaje książkę „Plac Zbawiciela”, w której bardzo smakowicie opowiada o powrocie z emigracji.

Przez ostatnie lata mieszkałeś za granicą i pracowałeś naukowo na prestiżowych uczelniach.

Wyjechałem na trzecim roku studiów do Paryża w ramach programu Erasmus. Po Erasmusie zostałem kolejny rok w ramach programu o podwójny dyplom między Uniwersytetem Warszawskim a Ecole Polytechnique. Po skończeniu magisterki zastanawiałem się już wtedy czy wracać do kraju czy jeszcze zostać za granicą. Stwierdziłem, że jeszcze warto zdobyć doświadczenia poza Polską.

Tęskniłeś?

Tęskniłem za powrotami do Warszawy, więc rozpocząłem doktorat na uczelni w Paryżu, Universite Pierre et Marie Curie, oraz na Uniwersytecie Warszawskim. Miałem dwóch promotorów, ale większość czasu spędzałem w Paryżu. Po tych pięciu latach znów stanąłem przed wyborem czy wracać, czy zostać na obczyźnie. Stwierdziłem, że chcę nabyć więcej doświadczenia i starałem się o pracę na różnych uniwersytetach na świecie – poza Polską i poza Francją, by mieć zupełnie nowe doświadczenie. Najbardziej zależało mi na krajach anglosaskich. Trafiłem ostatecznie na Uniwersytet w Oksfordzie, gdzie przez dwa lata prowadziłem badania oraz uczyłem studentów. Był to bardzo owocny czas. Gdy mój kontrakt na Oksfordzie dobiegał końca nie miałem już jednak wątpliwości – chciałem wrócić po siedmiu latach do kraju.

Czego brakowało Ci za granicą?

Brakowało mi przede wszystkim polskiej kultury. Czuję się bardzo dobrze w polskiej kulturze, uwielbiam naszą historię z jej wszystkimi trudnymi elementami, które składają się na jej piękno. Uwielbiam polski język – dlatego piszę – i uwielbiam ludzi, mimo wszystkich wad, lecz żaden naród nie jest bez wad. Przede wszystkim zaś to w Polsce zostawiłem rodzinę i przyjaciół, i licznych znajomych.

Czy Polacy różnią się od innych Europejczyków?

W małym stopniu. Są oczywiście wszystkie stereotypowe cechy, które mamy lub które mają Francuzi czy Brytyjczycy.

Miałeś możliwość kontynuowania współpracy z zagraniczną uczelnią. Dlaczego zdecydowałeś się wrócić?

Wróciłem, bo naprawdę kocham Polskę i Warszawę. Nie wyobrażam sobie obecnie mieszkania, gdzie indziej na stałe. W Polsce czuję się u siebie i ta świadomość pozwala mi na większy wysiłek, bo praca którą wykonuję może przynieść poprawę wspólnocie, w której uczestniczę. Wróciłem też dla rodziny, przyjaciół i znajomych.

Żadnych rozterek?

Niemal od początku wyjazdu do Francji myślałem o powrocie. Z tego co wiem od znajomych, tak myśli większość osób – pytanie brzmi tylko: kiedy wrócić? Mało kto wyjeżdża z myślą, że jedzie na stałe.

Jak nasz kraj prezentuje się w porównaniu z innymi państwami, w których żyłeś, pracowałeś?

Jest dynamiczny, dużo się zmienia. Wynika to z chęci nadgonienia Zachodu, choć ta różnica jest obecnie coraz mniejsza. Zaznaczam jedynie, że mówię z perspektywy stolic, porównując Warszawę, Paryż i Londyn. Nie podejmuję się analizy państw w całości.
Czego się nauczyłeś mieszkając poza domem?
Że właśnie dom jest najważniejszy czyli bliskie relacje z ludźmi. Nie zdawałem sobie z tego sprawy wcześniej. Oczywiście rodzina zawsze była dla mnie ważna, ale dopóki nie przeżyjesz dłuższej rozłąki, nie zrozumiesz tego. Podobnie miałem z Polską. Pierwsze trzy miesiące, które spędziłem we Francji od września do grudnia były najgorsze. Wszystko było nowe. Z jednej strony fascynowało mnie to, ale z drugiej czułem się pozbawiony naturalnego środowiska. Bardzo dużo mi to dało. To uczucie „wynarodowienia” na szczęście mija. W tym momencie czuję się dobrze wszędzie na świecie, a na pewno w całej Europie i Ameryce Północnej. Ale żeby dojść do tego punktu musiałem spędzić kilka lat za granicą w wielu miejscach.

Nie kusiło cię dalsze podróżowanie?

Kusiło i dalej kusi. To, że mieszkam obecnie na stałe w Polsce nie oznacza, że zrezygnowałem z podróży. Mam znajomych w wielu krajach, jestem ciekawy świata, więc podróżuję, ale są to najwyżej dwutygodniowe wyjazdy. Cieszę się, gdy mogę wrócić do Warszawy, naładować baterie, odpocząć i wyjechać na kilka dni poza miasto. Samo odkrywanie Polski jest jeszcze przede mną. Wciąż zbyt słabo znam nasz kraj. Podróże zdecydowanie kształcą, dlatego polecam wszystkim zmierzenie się z rzeczywistością poza Polską. To zawsze daje inną perspektywą na nasz kraj. W dodatku doświadczenie, które w ten sposób się nabywa jest bezcenne. Studenci definitywnie powinni skorzystać z programu Erasmus i wyjechać chociaż na semestr.

Co wspominasz z podróży najlepiej?

Ludzi i pojedyncze sytuacje. Najbardziej zapadły mi w pamięć sceny, gdy znajdowałem głębokie porozumienie z osobami z innych krajów. Mam też przed oczami obrazy przetańczonych tang w Paryżu – tańczę już ponad 6 lat choć ostatnio z małą regularnością. Taniec bardzo jednoczy niezależnie od szerokości geograficznej. On też sprawiał, że obce miejsca stawały się przyjaźniejsze. Ludzie tańczą tango argentyńskie wszędzie na świecie. Jest to osobna wspólnota z własnym, uniwersalnym językiem. Mam wrażenie, że tańczyłem z kobietami wszystkich ras i kultur. Najlepiej z podróży wspominam również rozmowy z bliskim znajomymi nad kieliszkiem wina w paryskich kawiarniach czy nad piwem w brytyjskich pubach. Znacznie lepiej pamiętam odbyte rozmowy niż widoki, dlatego też najlepiej czuję się z miejscu, gdzie mam najwięcej przyjaciół.

Czy praca ze studentami w Oxfordzie różni się czymś od pracy na polskiej uczelni?

Tak, są mniejsze grupy ćwiczeniowe. Prowadziłem tutoriale, które mają formę krótkich spotkań z 2-4 studentami. To pozwala prowadzącemu lepiej śledzić postęp studentów i zrozumieć, czego nie rozumieją. Niestety na naszych uczelniach grupy ćwiczeniowe bywają z reguły dość duże i kontakt z wykładowcą utrudniony. Ale Oxford najwięcej daje przez budowanie sieci kontaktów. Studenci i kadra poznają się, i zawiązują więzi często na całe życie. Są to porozumienia powyżej danymi kierunkami studiów. Ludzi bardziej łączy struktura koledżu niż dany kierunek. Absolwenci trzymają się razem również długo po zakończeniu studiów. Prężnie działa Towarzystwo Polaków na Uniwersytecie w Oksfordzie (i analogiczne w Cambridge). W grudniu 2016 roku odbył się po raz pierwszy bal zorganizowany dla polskich studentów i absolwentów tych dwóch brytyjskich uczelni.

Wróciłeś dla Polski, dla kultury, co dokładnie w naszej kulturze cię pociąga?

Historia, a więc pasmo porażek, po których zawsze się podnosiliśmy. Duch. Ułańska fantazja. Głębia. W dodatku siła do działania, motywacja, ambicja, chęć udowodnienia sobie i światu, że możemy.

Komentarze zostały zablokowane.